Kategorie
A co u nas?

093 Niby o tym się wie…. a jednak….

Cały czas słyszy się o pandemii, i to tyle, że czasami się ma już dość… I wiele ludzi odeszło… o tym się też wie… I chowa się to gdzieś w podświadomość… Do czasu, puki to nie dotknie nas, lub kogoś z bliskich… A wtedy znacznie trudniej jest przejść tak po prostu do porządku dziennego nad tym co się stało. I czasu się cofnąć nie da.
W wigilię dzwoniłam do koleżanki, by jej złożyć życzenia. I cóż siedzą na kwarantannie, bo rodzina jej męża się zaraziła, a jego mama w szpitalu.
Zamy się już długo, bo pamiętam jej dwóch synów jak byli takimi małymi brzdącami, a ja ich nosiłam ich na rękach i ściągałam im skarpetki, żeby je zmienić na czyste.
A w wolnych chwilach, gdy było ciepło jeździliśmy na grila.
Aż wczoraj, dosłownie jeden dzień po złożeniu im życzeń świątecznych, dostałam smsa, że nad ranem mama jej męża zmarła w szpitalu.
Wiem jak będzie to ciężkie dla nich. I te święta i ten rok nareszcie się kończą.
Oby ten następny rok był lepszy dla nich i dla nas.
Nie mogę się pozbierać po tej informacji.
I by nikogo z naszych bliskich nie zabrakło
Tego życzę nam wszystkim i sobie. między nami.

Kategorie
A co u nas?

092 Absurdalna odpowiedź

Do stworzenia tego wpisu przyczynił się fakt poszukiwania pracy przez mojego męża. Aplikował o pracę w Biedronce i oto jaką otrzymał odpowiedź. Postanowiliśmy razem by ją tu umieścić i byście mogli to skomentować. Po pierwsze: ciekawi nas jak ją zrozumieliście i jaka jest wasza opinia na ten temat. Oczywiście imię wpisane jest Ahmed bo takie jest w paszporcie. Bo na chrzcie wybrał sobie mikołaj.

Dzień dobry Ahmed,

raz jeszcze dziękujemy za wzięcie udziału w rekrutacji na stanowisko
Wsparcie pracy sklepu (Poznań).

Zapoznaliśmy się z Twoją aplikacją i niestety na ten moment, nie możemy
zaprosić Cię do kolejnego etapu.

Do następnego etapu zaprosiliśmy osoby, których profil jest bardziej
zbliżony do poszukiwanego.

Ale to nie koniec!

Jeśli Twoje dane ulegną zmianie, zachęcamy do edycji danych w formularzu
rekrutacyjnym lub do kontaktu z infolinią 22 205 33 10.

Dziękujemy za poświęcony czas.

Pozdrawiamy i życzymy sukcesów w rozwoju kariery zawodowej,
Zespół Rekrutacji
Jeronimo Martins Polska S.A.

<https://www.avast.com/sig-email?utm_medium=email&utm_source=link&utm_campaign=sig-email&utm_content=webmail>
Virenfrei.
www.avast.com
<https://www.avast.com/sig-email?utm_medium=email&utm_source=link&utm_campaign=sig-email&utm_content=webmail>
<#DAB4FAD8-2DD7-40BB-A1B8-4E2AA1F9FDF2>

2020-11-16 15:46

Kategorie
A co u nas?

091 I znowu jestem chora

Jak pech to pech. W niedzielę jedliśmy obiad. Klopsiki i był krupnik. A już pod wieczór okazało się, że się czymś zatrułam i zaczęły się sensacje żołądkowe. A Mikołaj czuje się dobrze. Zgodnie z poradą pogotowia wzięłam wszystkie leki, ale nie bardzo mi pomogło.
Myślałam, że skończy się pójściem do szpitala. Ale postanowiłam przeczekać noc i skontaktować się z doktorem.
Efekt tego jest taki, że teraz mam przymusowe siedzenie w domu tydzień czasu i dietę. Mam jeść ryż z jabłkami. Ale nie wiem jak długo ma tak być. Mam brać tabletki i jakieś wstrętne elektrolity, które mimo owocowego zapachu są ochydne w smaku.
A rehabilitację będę kontynuować później, bo nawet nie mam siły tak mnie to wszystko jakoś osłabiło. Ale już nie mogę się doczekać kiedy to wróci do normalności. Ale pewnie nie tak szybko, bo wczoraj wieczorem zaczęły się jakieś bolesne skurcze w żołądku. Na szczęście dzisiaj jest lepiej. Zjadłam sobie bułkę z masłem, która była posypana makiem. To nie była słodka bułka, ale taka zwyczajna kajzerka. Ale wyjątkowo mi smakowała. Inna sprawa, że bułki czy chleb z makiem bardzo lubię.

Kategorie
A co u nas?

090 Nareszcie rehabilitacja!!!

No i w końcu doczekałam się na rehabilitację! Przyznaję, długo to trwało. Ale jest. Cieszę się ogromnie, ale nie będę ukrywać że bandażowanie jest czasem bolesne, szczególnie jak są za mocno zabandażowane nogi. To dopiero jest jazda, bo trzeba ściągać bandaże i czekać na następny dzień. ale jak wszystko jest ok, to powinam je ściągnąć rano i przygotować się do następnego dnia, do następnego zabiegu. I ku mojej radości teraz mam masaże w specjalnej maszynie. Owijają nogi specjalnymi gąbkami wkładasz je potem do takiego specjalnego tękawa od stu do pachwin. potem po włączeniu ten "worek" piszę to w cudzysłowiu zaczyna się napełniać powierzem i zaczyna się równomierny ucisk na nogach. ma się wrażenie jakby taka obrączka przetaczała się po nodze, stopniowo zwiększając nacisk. Jak skończy następuje wypuszczanie powietrza. A ten odgłos przypomina mi syk otwieranych w starym jelczu.
I jest mniej bolesny ten masaż. Nie lubię ręcznego masowania, bo w moim przypadku jest bardziej bolesne. A w sobotę i niedzielę nie ma masażu, więc dłużej się siedzi w bandażach.
Ale miejmy nadzieję, że to mi zmniejszy obrzęki bo zatrzymać się już tego nie da. Szczerze mówiąc podziwiam mojego męża za cierpliwość do mnie.

Kategorie
A co u nas?

084 „Proście a otrzymacie. Modlitwa jednak bardzo może pomóc.

Właściwie nie wiedziałam i nadal nie wiem czy dobrze zatytułowałam ten wpis.
No i od czego by tu zacząć? Chyba od podziękowań. Po pierwsze, dziękuję wszystkim, którzy pamiętali i pamiętają o mnie w modlitwie. I oczywiście nadal o nią proszę. I chciałabym również podziękować za pamięć i życzenia, bo dzięki wam miałam cudowny dzień. To były moje urodziny.
Ale zacznę od początku. O koronce do do Bożego miłosierdzia słyszałam nie raz już wcześniej. Ale trzeba było czasu żebym zaczęła się modlić. I pierwszy raz modliłam się w intencji chrztu męża no i w zaa siebie również. I tak się stało. A teraz cały czas modlę się o pracę dla męża i ogólnie o poprawienie naszej sytuacji.
Zaczęło się od tego, że jakiś czas temu odwiedził nas jeden z naszych przyjaciół z naszej parafii w Warszawie. Spędziliśmy razem cudowny dzień. Pojechał do Warszawy chyba po jedenastej w nocy. Potem były moje urodziny i wiadomości i życzenia od was i znajomych.
A na koniec udało się mikołajowi jakąś pracę złapać. Narazie bez umowy, no ale już jakieś pieniądze dostał.
A wczoraj niespodziewanie zadzwonili do mnie z ZUSu i dowiedziałam się, że mi przyznali te 500 plus z racji tego że jednak potrzebuję pomocy drugiej osoby. I od słowa do słowa nagle się okazało, że przysługuje mi jeszcze dodatek sierocy. Bo moi rodzice już nie żyją. No więc się okazuje, że będę miała jakieś 900 złotych więcej. Więc już nie będę martwić się oto, że zostanę na ulicy. Nie wiem czy mi się uda wszystko zebrać do końca miesiąca.

Wczoraj, jak to usłyszałam z początku nie mogłam nic mówić a potem kiedy już odłożyłam słuchawkę to się aż popłakałam, bo nawet nie śmiałam myśleć, że przyjdzie taka pomoc. Mam teraz nadzieję, że z pracą Mikołaja się jakoś ułoży, bo on chce pracować. A i ja puki tylko to będzie możliwe nie chcę być w żadnym dpesie
Zastanawiałam się z początku czy pisać o tym. Ale zdecydowałam się pisać dlategoby powiedzieć żeby nie tracić nadziei w modlitwie, nawet jeśli przychodzi na nią długo czekać. I zawszę dodaję, by ta modlitwa była zgodna z wolą Bożą.
A dla innych osób którzy nie wierzą to mogę tylko powiedzieć, by nie wątpić w to, że jest jeszcze dobro na tym świecie. mogę tylko dziękować Bogu, że mnie umocnił.

Kategorie
A co u nas?

083 Bez zmian…. Jak zwykle

Dochodzę do wniosku, że zaczyna mi brakować sił, i to czasami do wszystkiego. I najlepiej jest nie czekać na nic, niczego się niespodziewać, przyjąć wszystko tak, jak jest. Już tyle było nadziei na lepsze, na normalne i godne życie, że czasami myślę, po co to wszystko. Zaczynam ze zgrozą patrzeć na tą sytuację. A już widać pierwsze oznaki. Przestałam się łudzić, że przez tego głupiego koronawirusa posypie się wszystko. Brak pracy i z nikąd nadziei. Dużo oszustów…. Czasami czyta się te wszystkie umowy i co? nic. Wszystkiego Cię nauczą: zarabiania pieniędzy, co miesiąc więcej, tylko musisz dobrze zakończyć szkolenia. Będziesz mieć pomoc zapewnioną w szkoleniu. Jeśli nie osiągniesz sukcesu, to zwrócą ci pieniądze, a jakże by inaczej, tylko się przyłącz, praca zdalna zapewniona. Nawet egzemplarz umowy przysyłają. Akceptacja jest prosta. Tylko nacisnięcie linku. A potem się dowiadujesz że to jest pierwszy poziom. Dalej dostajesz bloga który ma cię zacząć uczyć jak zarabiać pieniądze. Jeśli zostajesz klientką banku, zakładasz w nim konto to dostajesz…. nawet 200 złotych w następnym chyba jeszcze więcej. tylko zapisz się na kurs wykonuj wszystkie polecenia.
I co z tego masz?…. wwielkie nic!
Jeśli chcesz znać adres, telefon, chcesz się skontaktować, tylko e-mail. I to wszystko.
W umowie nie ma mowy o badaniach lekarskich, o ubezpieczeniu….
Uważajcie na takie umowy, bo oszuści na to czekają. Grają na psychice ludzkiej, na tym że nie ma pieniędzy, że można mieć czasami nóż na gardle.
Wtedy się nie zawsze wszystko widzi, bo na plan pierwszy wysuwają pieniądze. One wypełniają wszystkie uczucia. Będzie czym zapłacić za mieszkanie, będzie praca. A potem może można bęzie pomyśleć o tym jak to przedłużyć, jak pracować jak najdłużej. Na dalszy plan schodzi to, że nie ma adresu, nie ma telefonu, a umowa wygląda na niby profesjonalnie zrobioną…
Słucham męża jak wszystko to mówi i tylko z trudem udaje mi się go przekonać, że to może być oszustwo, a od klapek na oczach krok już tylko do tragedii.
Aż w końcu zadzwoniłam do urzędu pracy. Powiedzieli, by uważać…
I dalej tak samo. Właściciele mieszkania mieli wczoraj przyjść. W końcu powinni nam powiedzieć co dalej.
Ktoś ze znajomych dzwoni z pytaniem niby co u nas pyta się czy mamy ubezpieczenie w Niemczech, doradza wyjazd do Szwecji. Mikołaj stwierdził, że ktoś nas się chce pozbyć; że może komuś zależy żebyśmy wyjechali, bo nie chcą tu Arabów. W końcu wpada na pomysł, by jechać na ukrainę. Nie wiem czemu myśli że tam będzie lepiej.
Wybaczcie mi, że może przez to pisanie dodaję ciężaru. Każdy ma swoje problemy, a ja nie chciałabym jeszcze komuś dodawać ich więcej. Ale was proszę, mudlcie się za nas lub trzymajcie kciuki, by się wszystko ułożyło. Tak bardzo bym chciała zakomunikować wam że jest praca i to taka na dłużej, i że naprawdę wszystko idzie ku lepszemu.

Kategorie
A co u nas?

081 Najnowsze wydarzenia z naszego życia i moje przemyślenia

Długo już tu nie pisałam. Częściowo dlatego, że miałam trochę problemów z eltenem.
Ale zacznę od początku. Już jakiś czas temu miałam możliwość skorzystania z masażu limfatycznego. Rehabilitantka przyjeżdżała do mnie i po tych masażach było lepiej. Ale, niestety rehabilitację przerwała pandemia koronawirusa.
My na szczęście nie chorujemy, ale nie ukrywam, że jest to przygnębiające. Poza tym martwię się o to czy w ogóle będzie możliwy kontakt z urzędem pracy, bo Mikołaj miał umówione spotkanie, bo nadal poszukuje pracy.
Tak więc teraz siedzimy w domu. Mikołaj tylko czasem idzie do sklepu, bo możliwość zamawiania online zakupów też jest ograniczona. W Tesco, gdzie zawsze robiliśmy zakupy przez internet, terminy są bardzo długie. Trzeba zamawiać z trzytygodniowym wyprzedzeniem.
A ostatnio jak grom z jasnego nieba uderzyła mnie wiadomość, że zmarła Agnieszka Krawcow, która przecież była tu również na eltenie.
Znałyśmy się praktycznie od przedszkola. Później też razem byłyśmy w jednej grupie w internacie w Laskach. I ona była młodsza ode mnie.
Wiedziała że chorowała. Ale przecież jeszcze niedawno przed śmiercią z nią rozmawiałam… Dlatego trudno mi jeszcze u wierzyć, że ona już odeszła do Pana…
I to było przed epidemią.
No cóż, trzeba być przygotowanym na wszystko…
Nie wiem czemu mam takie wrażenie, czy przeczucie, że to dopiero początek, że mogą być jeszcze ciężkie chwile przed nami…
I chyba tylko wiara w Boga daje nadzieję w tych ciężkich czasach. Czasem poczucie lęku przeważa. Bo boję się przyszłości, boję się tego, co będzie ze mną, moimi przyjaciółmi, czy znajomymi…
A może ten czas jest nam dany po to, by się zastanowić nad tym jakie było nasze życie, jaki był nasz stosunek do Boga. Czy w tym zaganianym życiu poświęciliśmy trochę czasu dla innych?
I myślę również, że ten czas uczy nas pokory. Tak, bo wymyślamy nowe technologię badamy za pomocą skomplikowanych urządzeń inne planety, szukamy „drugiej ziemi” nowej cywilizacji…
A teraz nagle dostrzegamy, jak jesteśmy mali i bezbronni w obliczu pandemii czy innych katastrof. Więc pozostaje tylko schylić głowę w pokorze i przyznać się przed sobą samym i przed Bogiem, że jesteśmy mali, i że jeśli wyrzucimy Boga z naszego życia to sami z siebie nic nie możemy zrobić.

Kategorie
A co u nas?

080 święta i nowy rok. Jaki on będzie?

Jak pisałam poprzednio, mieliśmy podwójną okazję do świętowania. Bo na pasterce, Mikołaj przyjął pierwszy raz komunię świętą.
Okazało sięże narazie bierzmowania nie będzie, bo jakieś były problemy z dostarczeniem dokumentów.
Ale i tak było pięknie. Mikołaj dostał ikonę jako prezent komunijny, a oboje dostaliśmy bardzo ładne nowe ubrania, właśnie były kupione na tę uroczystość.
Zrobił nam też niespodziankę jeden ze świadków chrztu męża i też przyjechał na mszę razem ze swoim znajomym z Syrii. A więc sobie pogadali razem z mężem.
Pasterka zaczęła się u nas wcześniej, bo około 10:00. Siostry zaplanowały taką wczesną porę, bo prowadzą dom pomocy społecznej i jest tam dużo osób chorych leżących. I dla nich by było ciężko tyle czekać. Pasterka nie była długa, więc siostry przygotowały jeszcze kawę, ciastka. I wtedy Mikołaj dostał od sióstr jako prezent komunijny ikonę
Czas zszedł na rozmowach, śpiewaniu i ogólnej radości. Ani się spostrzegliśmy jak na zegarze była już pierwsza w nocy. W końcu poszliśmy do naszego pokoju, bo dostaliśmy zaproszenie nie tylko na wigilię, ale i na całe święta. Ale o spaniu nie było mowy. Dzieliliśmy się wrażeniami. Mikołaj to bardzo przeżył. A teraz, jeśli nic poważnego nie stoi na przeszkodzie, to codziennie chodzi na mszę o 7:00 rano.
Nowy rok spędziliśmy już w domu, już bez żadnych niesspodziewanych wypadków.
Piszę o tych niespodziewanych wypadkach, bo 23 grudnia sąsiedzi zrobili karczemną awanturę i cały dom ich słyszał. Były jakieś bijatyki, słyszałam upadające talerze czy szklanki, niecenzuralne słowa, walenie w drzwi. Aż skończyło
A teraz po nowym roku będzie Boże Narodzenie w kośsię tym, że przyjechała policja i faceta zabrali. Ale noc mieliśmy nieprzespaną.
I tak kończąc ten bożonarodzeniowy i noworoczny wpisżyczę wam by ten nowy rok był dla Was jak najlepszy, by było w nim jak najmniej, kłopotów i problemów.. I niech ta Boża Dziecina błogosławi was wszystkich. To są życzenia nie tylko dla tych którzy czytają ten mój blog, ale dla wszystkich eltenowiczów. Pozdrawiam was wszystkich gorąco i serdecznie.

Kategorie
A co u nas? wspomnienia

079 Zdarzenie z mojego życia którego chyba nigdy nie zapomnę.

Przeglądając blogi natrafiłam na wpis Zuzler na temat wszystkich świętych, choć nie tylko. I właśnie ten wpis przypomniał? nie, odkrył na nowo, bo jego nigdy nie zapomnę jedno wydarzenie a raczej doświadczenie z mojego życia.
Gdy jeszcze chodziłam do szkoły w czasie wakacji wyjechałam na oazę. To był obóz połączony z codzienną modlitwą. A organizowała to chyba parafia z Łodzi. Mieszkaliśmy na terenie plebani w Będkowie to jest w wojewudztwie łudzkim. Proboszczem był tam wtedy ks. Bator. Takie było jego nazwisko. A jak się nazywa dowiedziałam się później. . I któregoś dnia, to było w czasie rekreacji to jest wieczoru na którym były małe przedstawienia, które przygotowywaliśmy, ten ksiądz zaczął ze mną rozmawiać. Powiedział mi wtedy że bardzo chciałby zobaczyć się ze mną na drugi rok, gdy znów będzie organizowana oaza. I dodał wtedy, że nie wie czy potem jeszcze uda się nam spotkać.
I to było tyyle. Ja również chciałam się z nim zobaczyć, porozmawiać. Bo był człowiekiem (tak ja to wtedy odebrałam) bardzo otwarty na innych, i potrafiący rozmawiać z ludźmi.
Minął rok. Oaza również była organizowana w tym samym miejscu. Tylko ja nie mogłam jechać, bo mama miała jakieś inne plany. Zaczęłam więc prosić, bym mogła pojechać, że bardzo chciałabym się spotkać z jednym księdzem, proboszczem tej parafi. A mama mówi że zobaczysz się z nim w następnym roku. I nie wiedzieć czemu ja powiedziałam wtedyP A jeśli go nie zobaczę? Na co mama stwierdziła krótko "Głupi a jesteś jak go nie zobaczysz, przecież nie jedzie za granicę. I rozmowa była skończona. Nie pocieszyło mnie to. Ale już nic nie mogłam zrobić. W pokoju rozzpłakałam się. na szczęście nikt tgo nie widział.
Parę miesięcy później przyjeżdża inny ksiądz, którego znałam. I pyta. Jak tam plany na wakacje. Chcesz jechać na oazę? i ja odpowiadam że tak. że bardzo się chcę zobaczyć z księdzem z Będkowa. A ksiądz Andrzej na to: "To nie wiesz, że on zmarł? Podobno cały czas pytał o Ciebie.
Zamurowało mnie. Za jakiś czas pojechaliśmy z ks. Andrzejem do rodziców ks. Batora.
Jak oni się ucieszyli, że przyjechałam. Mówili, że ks. Bator chorował na raka, że pytał o mnie, że oni mnie szukali, bo myśleli, że ja również przyjadę. Potem pojechaliśmy na cmentarz. I po modlitwie odmówionej razem mama księdza Batora mówi "widzisz Iwonka dopiero teraz przyjechała?że ona bardzo chciała cię zobaczyć. Tej modlitwy i tej rozmowy nigdy nie zapomnę. Jego mama mówiła tak jak by tu był. I w sercu mielliśmy nadzieję, że on to znaczy ks. Bator słyszy wszystko, że nas rozumie, i tą modlitwę, za niego, za jego duszę i tą naszą rozmowę połączoną z tą modlitwą
Ale, co najważniejsze, że on tam, w niebie, modli się do Boga za nas.
I wtedy chyba po raz pierwszy uświadomiłam sobie, co oznaczają słowa "świętych obcowanie", które przecież nie raz mówimy w czasie mszy świętej.

Kategorie
A co u nas?

078 Szykuje się nam podwójna uroczystość

Piszę ten wpis, bo chcę się podzielić z wami radosną nowiną.Mikołaj wkrótce przystąpi do pierwszej komunii i do sakramentu bierzmowania.
Cała uroczystość będzie u sióstr, u których krótki czas mieszkaliśmy, zanim wynajęliśmy mieszkanie. Mikołaj został wpisany do księgi parafialnej w naszej parafii. Siostry rozmawiały z biskupem, który zgodził się na to by przyjęcie komuni i udzielenie sakramentu bierzmowania odbyło się nie w naszej parafii, ale u sióstr w kaplicy.
Jest to więc podwójna uroczystość. Ale przedtem pierwsza spowiedź. Mąż bardzo to przeżywa. Czekamy tylko, by siostry podały dokładny termin.
Oprócz tego Mikołaj dostał nowe ubranie na tą uroczystość.
szczerze mówiąc i dla mnie jest to wielkie przeżycie, świadome i takie, które napewno głęboko zapada w serce.
Pozostaje tylko modlitwa i wdzięczność Bogu Za to, że nam pomagał i nadal pomaga.
Bo – jak mówi się na Ukrainie – bez Boha ni do poroha.