069 Dzwony i ciekawostka z nimi związana

Kiedyś jak byłam jeszcze mała zawsze zastanawiałam się jak to jest że dzwony dzwonią. Tak na przykład w kościele, zapewne ktoś musi je ciągnąć.
A jakie było moje zdziwienie, gdy słyszałam dzwony w prawosławnej cerkwi. I to nie jeden a było ich kilka, sądząc po tonie były różnej wielkości i… grały melodie…
znacznie później znajoma pani z Ukrainy powiedziała mi bardzo ciekawe objaśnienie…
W kościołach rzymskokatolickich kołysze się na linach cały dzwon.
A w prawosławnych cerkwiach i w greckokatolickich kołyszą się serca tych dzwonów. Dlatego jest możliwe wygrywanie melodii a właściwie nazywa się to pieriezwon.
kiedyś dawniej były (jeszcze wtedy ) Z wiązku radzieckim) wydawane płyty z takimi właśnie "pieriezwonami".
Najczęściej to były dzwony kremlowskie albo dzwony ławry peczerskiej z Kijowa na Ukrainie.
Kiedyś nawet znalazłam te dzwony na youtubie. Zachęcam do słuchania. Bo jest to warte do poznania.

Kategorie
A co u nas?

068 Wpis kulinarny. Gofry

Tak się złożyło że ostatnio kupiliśmy sobie toster i gofrownicę. Wszystko oczywiście zostało wypróbowane.
dlatego chcę podzielić się z wami przepisem na gofry które zrobiliśmy. Nam zasmakowały.

Gofry
Składniki:
dwie szklanki mąki,
łyżeczka proszku do pieczenia,
jedna łyżka cukru,
łyżeczka cukru waniliowego,
cynamon,
jedna trzecia szklanki oleju,
dwa jajka,
dwie szklanki mleka.
Do miski wsypujemy nąkę, proszek do pieczenia, cukier, łyżeczkę cukru waniliowego, cynamon, jedną trzecią szklanki oleju, dwa żółtka i dwie szklanki mleka.
Teraz powoli wszystko mieszamy. Gdy ciasto będzie gotowe ubijamy sztywną pianę z białek i również dodajemy do ciasta. Smarujemy olejem gofrownicę i nakładamy ciasto. Powinno mieć konsystencję śmietany.
Pieczemy pięć sześć minut. Ale czas pieczenia zależy też od tego jak dużą gofrownicę mamy. My piekliśmy siedem minut. Olej który się dodaje pomaga tym, by gofry się nie przyklejały do gofrownicy. I wcale nie czuć smaku oleju po upieczeniu. Oczywiście gofrownicę też smarujemy niewielką ilością oleju.
I kończąc życzę smacznego wszystkim którzy czytają ten blog i ten wpis.

067 I co dalej???

I co dalej? taki jest tytuł tego wpisu, bo rzeczywiście nie wiem co dalej. Po pierwsze, nie dostanę się do programu który jest pomocny w rehabilitacji. Gdybym skierowanie ze szpitala na masaż limfatyczny dostała w styczniu to by mnie jeszcze wpisali. Wtedy przyjeżdżałaby masażystka do domu. A tak będę czekać do końca roku na możliwość zakwalifikowania, aż będzie miejsce.
No cóż, lekarz chciał mi pomóc i nawet napisali na skierowaniu pilne. Ale nic z tego…
Jedyna dobra wiadomość to ta, że jestem teraz pod opieką kliniki leczenia bólu. Dostałam mocne leki przeciwkobólowe, ale to tylko na jakiś czas, żebym mogła jakoś funkcjonować. Potem w zależności od tego jaka jest sytuacja będą leki stopniowo zmniejszane. Mam narazie się nie zmuszać do wysiłku, bo jak ból się zacznie zmniejszać to sama będę chciała chodzić więcej. A narazie po tych lekach odsypiam wszystkie nieprzespane godziny…. Ale ten ból się zmniejsza i wrażliwość nerwów na dotyk mam wrażenie że chyba jest lepiej.
Lekarz powiedział że z czasem będę mogła odstawić leki ale wszystko pod jego kontrolą. A jak ból powróci to cała terapia będzie od początku. Problem limfatyczny niestety może być przez całe życie. I limfa może naciskać na nerwy stąd ten ból. Ale klinika pomaga takim osobom w miarę żyć normalnie stosując odpowiednie leki w odpowiednim momencie.