Kategorie
muzyczne wpisy

117 Dedykacja dla wszystkich, którzy lubią czasem powracać do bajek z dzieciństwa. I czy to nie jest mistrzowskie wykonanie?

Któż przynajmniej w Polsce nie zna przepięknych bajek czytanych przez Irenę Kwiatkowską? A Bajka o koguciku i kurce jest właśnie jednym z przykładów. Pamiętam jak słuchałam ją jeszcze w przedszkolu. Posłuchajcie jej. A mam też pytanie do tych, którzy mieszkają za granicą. Czy i tam skąd jesteście są również podobne bajki i czy w waszych krajach są jakieś ulubione wykonania tych bajek? podzielcie się, albo jak macie prześlijcie. Będę bardzo ciekawa. Pozdrawiam.

Kategorie
muzyczne wpisy Zagadki

116 A co myślicie o takim oryginalnym wykonaniu ludowej piosenki lipka

Znalazłam na youtube bardzo oryginalne wykonanie piosenki "lipka". śpiewa trio Mandili. jest to wykonanie dwujęzyczne polsko … I jestem ciekawa czy się domyślicie jaki jest drugi język. Podaje tu link

Kategorie
wspomnienia

115 Miłe spotkanie i co z niego śmiesznego wynikło. Wspomnienie z Lasek

Parę lat temu, ale już po zakończeniu szkoły pojechałam do Warszawy (jeszcze wtedy poruszałam się samodzielnie). I tak się złożyło, że w cerkwi spotkałam kolegę, który wynajmował mieszkanie u mojego dawnego nauczyciela od biologii i geografii. Kolega opowiedział mu, że mnie spotkał i tak po jakimś czasie odwiedziłam pana Jurka w szkole, Po wspominaliśmy sobie stare dobre czasy i niektóre żarty, jakie wtedy miały miejsce. Powiedział mi też że wtedy pracował mój nauczyciel języka rosyjskiego. I nagle pan Jurek wpadł na pomysł, żebyśmy i z niego sobie zażartowali. – Zapytaj się go – mówi pan Jurek. Co to jest wózek Wezynfelda. Niech się trochę pogłowi. I na tym stanęło. I gdy nadarzyła się okazja spytałam nauczyciela od języka rosyjskiego co to jest wózek Wezynfelda. Z początku był zaskoczony a potem pyta: – Czy to jest jakaś maszyna? Bo ja nie wiem co to jest. Na co ja odpowiadam, że też nie wiem i dlatego go o to pytam. A pytałam poważnie, żeby nie zmiarkował, że żartuję. Za parę dni nauczyciel od rosyjskiego mnie spotyka znowu, a tym razem był tam również i Pan Jurek i stwierdza, że szukał nawet w internecie i pytał, ale nikt nie wie co to jest. Wybuchnęliśmy wszyscy śmiechem, po czym wyjaśniliśmy, że ten wózek Wezynfelda to pomysł pana Jurrka. Nauczyciel od rosyjskiego śmiał się również po czym stwierdził, że tego się niespodziewał, że nam wciąż ochota do żartów nie odeszła.

Kategorie
głosowe wpisy

Ma być wpis publiczny, to będzie :D

Kategorie
A co u nas?

093 Niby o tym się wie…. a jednak….

Cały czas słyszy się o pandemii, i to tyle, że czasami się ma już dość… I wiele ludzi odeszło… o tym się też wie… I chowa się to gdzieś w podświadomość… Do czasu, puki to nie dotknie nas, lub kogoś z bliskich… A wtedy znacznie trudniej jest przejść tak po prostu do porządku dziennego nad tym co się stało. I czasu się cofnąć nie da.
W wigilię dzwoniłam do koleżanki, by jej złożyć życzenia. I cóż siedzą na kwarantannie, bo rodzina jej męża się zaraziła, a jego mama w szpitalu.
Zamy się już długo, bo pamiętam jej dwóch synów jak byli takimi małymi brzdącami, a ja ich nosiłam ich na rękach i ściągałam im skarpetki, żeby je zmienić na czyste.
A w wolnych chwilach, gdy było ciepło jeździliśmy na grila.
Aż wczoraj, dosłownie jeden dzień po złożeniu im życzeń świątecznych, dostałam smsa, że nad ranem mama jej męża zmarła w szpitalu.
Wiem jak będzie to ciężkie dla nich. I te święta i ten rok nareszcie się kończą.
Oby ten następny rok był lepszy dla nich i dla nas.
Nie mogę się pozbierać po tej informacji.
I by nikogo z naszych bliskich nie zabrakło
Tego życzę nam wszystkim i sobie. między nami.

Kategorie
A co u nas?

092 Absurdalna odpowiedź

Do stworzenia tego wpisu przyczynił się fakt poszukiwania pracy przez mojego męża. Aplikował o pracę w Biedronce i oto jaką otrzymał odpowiedź. Postanowiliśmy razem by ją tu umieścić i byście mogli to skomentować. Po pierwsze: ciekawi nas jak ją zrozumieliście i jaka jest wasza opinia na ten temat. Oczywiście imię wpisane jest Ahmed bo takie jest w paszporcie. Bo na chrzcie wybrał sobie mikołaj.

Dzień dobry Ahmed,

raz jeszcze dziękujemy za wzięcie udziału w rekrutacji na stanowisko
Wsparcie pracy sklepu (Poznań).

Zapoznaliśmy się z Twoją aplikacją i niestety na ten moment, nie możemy
zaprosić Cię do kolejnego etapu.

Do następnego etapu zaprosiliśmy osoby, których profil jest bardziej
zbliżony do poszukiwanego.

Ale to nie koniec!

Jeśli Twoje dane ulegną zmianie, zachęcamy do edycji danych w formularzu
rekrutacyjnym lub do kontaktu z infolinią 22 205 33 10.

Dziękujemy za poświęcony czas.

Pozdrawiamy i życzymy sukcesów w rozwoju kariery zawodowej,
Zespół Rekrutacji
Jeronimo Martins Polska S.A.

<https://www.avast.com/sig-email?utm_medium=email&utm_source=link&utm_campaign=sig-email&utm_content=webmail>
Virenfrei.
www.avast.com
<https://www.avast.com/sig-email?utm_medium=email&utm_source=link&utm_campaign=sig-email&utm_content=webmail>
<#DAB4FAD8-2DD7-40BB-A1B8-4E2AA1F9FDF2>

2020-11-16 15:46

Kategorie
A co u nas?

091 I znowu jestem chora

Jak pech to pech. W niedzielę jedliśmy obiad. Klopsiki i był krupnik. A już pod wieczór okazało się, że się czymś zatrułam i zaczęły się sensacje żołądkowe. A Mikołaj czuje się dobrze. Zgodnie z poradą pogotowia wzięłam wszystkie leki, ale nie bardzo mi pomogło.
Myślałam, że skończy się pójściem do szpitala. Ale postanowiłam przeczekać noc i skontaktować się z doktorem.
Efekt tego jest taki, że teraz mam przymusowe siedzenie w domu tydzień czasu i dietę. Mam jeść ryż z jabłkami. Ale nie wiem jak długo ma tak być. Mam brać tabletki i jakieś wstrętne elektrolity, które mimo owocowego zapachu są ochydne w smaku.
A rehabilitację będę kontynuować później, bo nawet nie mam siły tak mnie to wszystko jakoś osłabiło. Ale już nie mogę się doczekać kiedy to wróci do normalności. Ale pewnie nie tak szybko, bo wczoraj wieczorem zaczęły się jakieś bolesne skurcze w żołądku. Na szczęście dzisiaj jest lepiej. Zjadłam sobie bułkę z masłem, która była posypana makiem. To nie była słodka bułka, ale taka zwyczajna kajzerka. Ale wyjątkowo mi smakowała. Inna sprawa, że bułki czy chleb z makiem bardzo lubię.

Kategorie
A co u nas?

090 Nareszcie rehabilitacja!!!

No i w końcu doczekałam się na rehabilitację! Przyznaję, długo to trwało. Ale jest. Cieszę się ogromnie, ale nie będę ukrywać że bandażowanie jest czasem bolesne, szczególnie jak są za mocno zabandażowane nogi. To dopiero jest jazda, bo trzeba ściągać bandaże i czekać na następny dzień. ale jak wszystko jest ok, to powinam je ściągnąć rano i przygotować się do następnego dnia, do następnego zabiegu. I ku mojej radości teraz mam masaże w specjalnej maszynie. Owijają nogi specjalnymi gąbkami wkładasz je potem do takiego specjalnego tękawa od stu do pachwin. potem po włączeniu ten "worek" piszę to w cudzysłowiu zaczyna się napełniać powierzem i zaczyna się równomierny ucisk na nogach. ma się wrażenie jakby taka obrączka przetaczała się po nodze, stopniowo zwiększając nacisk. Jak skończy następuje wypuszczanie powietrza. A ten odgłos przypomina mi syk otwieranych w starym jelczu.
I jest mniej bolesny ten masaż. Nie lubię ręcznego masowania, bo w moim przypadku jest bardziej bolesne. A w sobotę i niedzielę nie ma masażu, więc dłużej się siedzi w bandażach.
Ale miejmy nadzieję, że to mi zmniejszy obrzęki bo zatrzymać się już tego nie da. Szczerze mówiąc podziwiam mojego męża za cierpliwość do mnie.

Kategorie
Uncategorized

089 różne różności I o tym jakie kiedyś miałam marzenie.

Ostatnie wydarzenia na białorusi skłoniły mnie do tego, by powstał ten wpis. Odrazu mówię: nie będzie polityki. No może oprócz jednego postanowienia które nadal dotrzymuję. No, ale zacznę od początku.
Kiedy jescze chodziłam do szkoły, moim ogromnym marzeniem był wyjazd za granicę. Teraz to nic trudnego, bo jest wiele możliwości i nawet uczniowie czy studenci mogą wyjeżdżać.Ale wtedy za czasów komunizmu to nie było takie proste. Nawet wyrobienie paszportu nie było proste. O ile dobrze pamiętam to chyba milicja je wydawała.
Więc wielką nadzieją było to, że może pojadę z hurem z Lasek do Australiii, bo nawet byłam typowana. Niestety to, że chorowałam pokrzyżowało plany. Potem były kontakty z Litwinami. Nie ja pojechałam.
I aż do 1993 roku nie miałam takiej możliwości. Aż dopiero z organizacji harcerskiej udało się pojechać. na Białoruś a konkretnie do Grodna i Sopoćkiń, bo tam były tworzone drużyny harcerskie z grup młodzieży polskiej. I tak się składało, że tam w Sopoćkiniach składałam przyrzeczenie harcerskie.
Przy okazji chciałam się podszkolić w języku rosyjskim i nawiązać kontakt ze szkołą dla niewidomych w Grodnie. I właśnie od białorusi zaczęły się moje pierwsze wyjazdy zagraniczne. Z początku z wizą służbową jeździliśmy w grupie czasami z koleżanką, a potem sama oczywiście musiałam się też kontaktować z tamtejszymi harcerzami i pozałatwiać tam różne sprawy. Ale zawsze też starałam się odwiedzać szkołę w Grodnie. Udało mi się nawiązać parę znajomości dzięki czemu później prywatnie mogłam te osoby odwiedzać (bo pracowałam i w czasie urlopu jeździłam .
Raz nawet tak się złożyło, że hur z Białorusi przyjechał między innymi do Łodzi i tam też była jedna z moich koleżanek Lenka. Byłam na ich koncercie który bardzo mi się spodobał i po tym koncercie się spotkałyśmy. Zrobiłam jej taki mały symboliczny prezent, jakieś słodycze.
Tak się złożyło, że byłam ostatni raz w Grodnie przed wyborem Łukaszenki i usilnie próbowałam przekonać koleżankę Ludę, że jeśli wybiorą Łukkaszenkę to ja już na Białoruś nie przyjadę. I z żalem stwierdzam, że tak się stało.
Z niektórymi osobami kontakt się urwał, dwie są tutaj na eltenie.
Dlatego teraz szczerze myślą jestem tam w Grodnie i bardzo bym chciała, żeby ten reżim tam się skończył.
Potem oczywiście też jeździłam za granicęBo byłam w Egipcie, gdzie przez jakiś czas mieszkałam w Aleksandrii, A w europie to Słowacja, Belgia Francja Holandia i Ukraina, która jA jeszcze Niemcy, ale nie mam stamtąd miłych wspomnień.est mi bardzo bliska. A Język ukraiński to jakby mój drugi ojczysty. Tam spędziłam trzy lata których nigdy nie zapomnę. Ach byłam jeszcze w Rzymie gdzie niespodziewanie wylądowałam w szpitalu. Mieliśmy już nawet kupione bilety powrotne. A przez ten szpital nasz pobyt przedłużył się o ponad miesiąc.
Są jeszcze miejsca które chciałabym odwiedzić i mam nadzieję że może się to jeszcze uda.

Kategorie
Zagadki

086 śmieszna sytuacja w sklepie i zagadka z nią związana

że Polski nie jest łatwy dla cudzoziemców, to wiedzą wszyscy. A my chcemy wam opowiedzieć o sytuacji w sklepie, która naprawdę miała miejsce.
Któregoś dnia Mikołaj poszedł do biedronki, bo chcieliśmy sobie kupić parę potrzebnych nam produktów. Prawie wszystko kupił prócz jednego, którego nie mógł znaleźć. W końcu podchodzi do jednej pani która właśnie wykładała produkty na półkę i pyta:
– Przepraszam, czy ma pani kaszel?
Kobieta była zdziwiona i w pierwszym odruchu mówi że nie ma. Ale w końcu dodaje:
– O co panu chodzi\?
A mąż zorientował się, że coś jest nie tak więc próbuje tłumaczyć.
– Kaszel i po angielsku proszek w małej torebce truskawkowy wsypuje się do wody i można jeść.
W końcu facetka zrozumiała co mąż chciał kupić i śmiejąc się podała mu to o co prosił.

I zagadka dla was. Jak myślicie, co mąż chciał kupić?
Odpowiedzi piszcie w komentarzach.

EltenLink