Kategorie
A co u nas?

041 pechowa przygoda

Ostatnio tak się jakoś dzieje, że wszystko, mi się psuje. Jadąc na zabieg limfodrenażu już w szpitalu pękło mi koło od wózka. No i stanęłam przed problemem: jak wrócić do domu. Nie chcieliśmy bulić na taksówkę tym bardziej, że miałam bilet na tramwaj. Skończyło się na tym, że w szpitalu pożyczyli mi wózek, żebym mogła jakoś wrócić do domu i Ahmed zawiózł go z powrotem do szpitala. Ale mimo wszystko musimy myśleć jak rozwiązać problem z wózkiem, bo już w czwartek mam następny zabieg.
Trzymajcie kciuki, żeby się udało jakoś rozwiązać ten problem, bo wynajmowanie wózka jest tutaj drogie.

Kategorie
A co u nas?

040 I nadal płoną lasy

Taka jest tu susza, bo deszczu niewiele, że co jakiś czas mamy tu pożary lasów, a w Brandenburgii, to już problem nagminny, bo co roku jest jakiś ogromny pożar. Tak jest i teraz płonie czterysta hektarów lasu na południu od Berlina. Już z wiosek koło Berlina ewakuowano około sześćset osób. A czterysta jednostek straży gasi ten pożar. Wybuchł w czwartek. A jak by tego było mało to podobno są tam też niewybuchy z drugiej wojny światowej. Aż strach pomyśleć, co by się stało jakby to wybuchło.
A piszę o tym dlatego, że tam na południu Berlina jest nasz kościół, do którego co niedziela staramy się jeździć. Berlin co prawda nie jest zagrożony bezpośrednio, ale mimo wszystko jakiś niepokój jest we mnie. My mieszkamy w innej części miasta. Ta południowa część jest spokojniejsza. Nawet kiedyś myślałam sobie o tym by, jak tylko będzie możliwość tam się przeprowadzić.
A puki co trzeba mieć nadzieję, że ten pożar będzie opanowany i że nic poważnego się nie stanie.

Kategorie
A co u nas?

039 Tęsknota i różne refleksje

A jednak mnie dopadła. Wczoraj myślałam że się popłacze. Tak się tu jakoś czułam samotna, że aż zaczęłam tęsknić do Polski. Nawet do polskiego jedzenia, bo i tego mi tutaj brakuje. Są sklepy polskie, ale puki nie znajdę pracy muszę się obejść ze smakiem. Naszły mnie różne refleksje. Tutaj społeczeństwo jest konsumpcyjne. Liczy się sukces dobrobyyt, a te takie zwyczajne wartości jak przyjaźń czy po prostu gościnność jakby tego tutaj nie było. Szczególnie widać to gdy zbliżają się np. święta Bożego narodzenia. Już w listopadzie w czasie adwentu ludzie sobie ofiarują pamiątki świąteczne. Ale wszystko to jest takie spłycone, sprowadzone do marketingu,nachalnych reklam, zmuszających do obchodu świąt według amerykańskich tradycji.nie odnajduje się w tym żadnych wartości duchowych. Dopiero teraz zrozumiałam tych, którzy mówią, że tęsknią za Polską.
I teraz gdy się odchodzi od wartości naszej kultury może i nawet cywilizacji podnoszą się głosy, że Europa może upaść jpod nawałem islamu. No ale jak może być inaczej skoro odeszliśmy od naszych korzeni? Szczególnie się to odnosi do krajów zachodnich.
Broń Boże, nie jestem dewotką, ale właśnie tak odebrałam to wszystko patrząc na to co jest tutaj. Są plusy i minusy jak wszędzie zresztą. Ale pewne rzeczy są mimo wszystko ważne i wspólne dla wszystkich i to niezależnie od tego gdzie jesteśmy. I jeżeli to zatracimy, to nie wiadomo, być może, naprawdę się okażeże jesteśmy bliscy upadku naszych europejskich wartości.

Kategorie
A co u nas?

038 Nareszcie burza

No i wreszcie mieliśmy burzę. Nie była wielka, ale najważniejsze, że spadł deszcz, który jest tu tak bardzo potrzebny. Bo u nas susza. W Polsce co jakiś czas są burze i pada po mimo tych upałów, a tutaj dosłownie nic, przynajmniej w Berlinie. Można tylko dziękować Bogu że nie ma tak katastrofalnej sytuacji jak tutaj. Aż boję się pomyśleć jak będzie później, bo już teraz żywność zdrożała, a to z powodu tych strat. Strażacy i policjanci proszą, by właściciele troszczyli się o drzewa i roślinność na posesjach, żeby je po prostu ratować. Wystarczy że wyleje się trochę wody na ziemię to się czuje, jak ta woda paruje.
Jak zaczęło padać to wyszliśmy na zewnątrz nie zwracając uwagi na to, że możemy zmoknąć. Ale chcieliśmy odetchnąć świeżym powietrzem. Trzeba się modlić o deszcz.

Kategorie
A co u nas?

037 Wizyta w berlińskim ZOO. powrót do wspomnień z dzieciństwa

Już od jakiegoś czasu postanowiłam się jakoś zrelaksować. Baerdzo chciałam zobaczyć berlińskie ZOO. Słyszałam o nim w programach telewizyjnych i bardzo chciałam je zobaczyć, a przede wszystkim porównać z tym jak jest w Polsce. Poza tym chodziło mi też o to by dowiedzieć się jakie są możliwości obejrzenia czegoś przez osoby niewidome.
Niestety nie byłam we wrocławskim zoo, ale w Berlinie mi się spodobało. Pierwsza wizyta to była tylko taka, żeby się zorientować jak tam jest. Otuż nie ma problemów dla osób na wózkach jeździ się całkiem nie źle. Osoby niewidome po poprzednim skontaktowaniu się telefonicznie mogą mieć przewodnika który wszystko pokaże i wyjaśni. Oczywiście płaci się trochę drożej, ale warto. Jeśli się nie zna niemieckiego może być ktoś, kto mówi po angielsku. Są również toalety dla osób na wózkach. Jedyna rzecz, która mi się nie podobała to to, że małpy były w budynku za grubym szkłem, więc nawet nie mogłam ich usłyszeć. Ale na zewnątrz były słonie i kąpały się w wodzie i potem w piasku. można to było doskonale usłyszeć.
chodząc tam przypomniało mi się jak do szkoły przyjeżdżali z ogrodu zoologicznego w Płocku z różnymi małymi zwierzętami i można je było dotknąć. Dyrektorem wtedy był pan Taworski o ile dobrze pamiętam i on kiedyś opowiadał nam o tapirachktóre wtedy w zoo tam były. Dotykałam wtedy malutkiego lewka.
Zamierzam się wybrać do berlińskiego zoo po raz drugi. I wtedy po dokładnym zwiedzeniu opiszę wam jak tam jest. Ale pierwsze wrażenie naogół jest dobre.

Kategorie
A co u nas?

036 Hura! Sukces!

Hura! Sukces! Jesteśmy zarejestrowni w urzędzie pracy! Wczoraj ostatecznie podaliśmy wszystkie dokumenty. Ale to dopiero początek pracy. Po pierwsze, zgodnie z umową będziemy składać prośbę o możliwość bezpłatnej nauki niemieckiego. A potem będą dalsze rozmowy, ja dodatkowo mam przejść badania lekarskie, bo muszą sprawdzić na ile jestem zdolna do pracy i tak dalej.
Ale coś się ruszyło. A dzisiaj był u nas technik odnośnie internetu. Ponieważ nie mamy jeszcze linii telefonicznej to trochę się przeciągnie ale już niedługo będę mieć z powrotem lepszy internet.
U nas też gorąco i cały czas ani kropli deszczu. Nie wiem jak ja to zniosę bo jeszcze dodatkowo jestem przeziębiona.
A puki co z utęsknieniem czekam na porządną ulewę. może być nawet burza.Dopiero w nocy można trochę odetchnąć.